Nie było mnie długo, to fakt. Ale faktem jest również to, że nie mam na nic czasu. Jeśli nie praca - zwiedzanie uroczego Plymouth. Jeśli nie zwiedzanie - zapychacze czasu w postaci pisania bezsensownego bloga na siłę, który jest "wpisany" w ocenę praktyk. Wszak pisanie bloga, jakiegokolwiek pamiętnika powinno być przyjemnością, nie obowiązkiem i takiego zdania się trzymam.
Mamy już piętnasty października, czyli pół wyjazdu za sobą. W Plymouth podoba mi się bardzo, miasteczko jest bardzo urokliwe i przyjazne, choć o komunikacji miejskiej mogłabym powiedzieć wiele złych rzeczy.