poniedziałek, 24 sierpnia 2015

3. Trzy razy w lewo i cztery w prawo.

"Musisz przyznać, że jak tatuś zrobi dziubek to nie ma chuja we wsi."

Parę lat temu oglądałam film, pewną polską komedię. Pamiętam, że byłam jeszcze szczeniakiem, który nie do końca wszystko rozumiał, a sceny i teksty wydawały się zabawne, takie, które opowiadało się kolegom ze śmiechem.
Obejrzałam ten film ponownie kilka dni temu i zrozumiałam, że "Dzień Świra" nie jest komedią, a dramatem, który tak naprawdę dzieje się tu i teraz, że sceny są zabawne, ale bawią raczej przerysowanym absurdem niżli żartem.
Adaś Miauczyński jest bohaterem romantycznym osadzonym we współczesnym świecie. Jak każdy ze szkoły średniej wie, lub wiedzieć powinien, bohater romantyczny cechuje się niespełnioną miłością, niezrozumieniem, patriotyzmem, a często również przeróżnymi przypadłościami psychicznymi. Tych cech nie brakuje Adasiowi, który jest człowiekiem stłamszonym i nękanym przez otaczającą go rzeczywistość, w której z resztą nie widzi sensu bytu, co potwierdzają jego myśli samobójcze. Ma również niespełnioną miłość, tę jedyną, piękną Elę, od której jednak ucieka, ponieważ "właściwie nie ma czasu ani miejsca na kobietę życia w swoim życiu".
Adaś odprawia codzienne rytuały (magiczna liczba 7 chociażby przy mieszaniu herbaty), od których nie jest już w stanie się uwolnić i nie wykonać choć jednego z nich, a jednocześnie pragnie wyrwać się z klatki rutyny. Jest indywidualistą, którego nie rozumie nawet matka, którego otaczają wszędzie drażniący go kretyn; kobieta w sklepie, dziewczyny w pociągu, człowiek z kosiarką.
Jest nauczycielem języka polskiego, słucha Chopina i czyta twórczość Mickiewicza. Interesuje się losami kraju, okazując w ten sposób postawę patriotyczną, choć sam mówi, że nie ma na nie wpływu.

"Ja Cię stresuję kurwa?! Uczysz się tego piąty rok w szkole i na kursach, i wszystko to jak krew w piach!"

Osobiście uważam, że film pokazuje każdego z nas. "Dzień Świra" nie jest zwykłą komedią, jest dramatem, który uświadamia nam, że właśnie tak wygląda nasze życie. Lub wyglądać może. Z przerażeniem zdałam sobie sprawę, że choć teraz jestem młoda i wiele mogę osiągnąć, to mogę kiedyś obudzić się z przysłowiową "ręką w nocniku". Mogę zdać sobie sprawę z tego, że niczego w życiu nie osiągnęłam, a moje życie jest do dupy i nie pozostało mi nic innego, jak tylko naładować żołądek prochami i zapić wódką. Uważam jednak, że to jak będzie wyglądało nasze życie zależy tylko od nas, tylko musimy się w porę zorientować, kiedy coś idzie nie tak. Dlatego do myśli samobójczych jest mi szalenie daleko i mam przed oczami wizję wspaniałej przyszłości.


Pozdrawiam, 
norusze



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz