Szkoła i praca pochłania nas teraz bez reszty. Człowiek nie ma czasu podrapać się po głowie, nie wspominając o jakiś przyjemniejszych rzeczach.
Na szczęście są jeszcze w życiu takie malutkie drobnostki, które potrafią nawet wiedźmę zaskoczyć, a przy tym niesamowicie umilić tę szarą rzeczywistość.
Przed latem, albo jakoś na początku lata odwiedziła mnie babcia z siatką, w której znajdowały się nasionka, kijki i ziemia. Osobiście nigdy za ogrodnictwem nie szalałam, choć bywały w mojej rodzinie osoby, które hodowały naprawdę wspaniałe i zdrowe rośliny. Ja jednak jestem pozbawiona tego daru i potrafię nawet kaktusa zabić. Taki już mój los, wolę towarzystwo zwierząt.
Wracając, kochana babcia postanowiła zasadzić w moim ogródku winogrono, słoneczniki i jakiegoś krzaka o żółtych płatkach kwiatów, którego nazwy niestety nie pamiętam. Jak babcia sobie umyślila - tak zrobiła. Słoneczniki z winogronem przy jednej siatce, krzak z żółtymi kwiatkami przy drugiej.
Gdy zasiała, kazała podlewać i obserwować. Byłam pewna obaw, ponieważ, jak już wczesniej wspomniałam, potrafię nawet kaktusowi uprzykrzyć życie. Sprawy jednak potoczyły się tak, że trochę podlały niezwykle rzadkie tego lata deszcze, trochę ja, o ile mi się przypomniało i trochę mama, która też fanem zieleniny nie jest. Słoneczniki i winogrono najpierw kiełkowało, a potem spokojnie przez całe lato sobie rosło. Finalnie pod koniec sierpnia już zupełnie zapomniałam o tych biednych roślinkach.
Jakie było moje zaskoczenie, gdy tydzień temu zobaczyłam kwitnące słoneczniki.
Nie są duże. Wydaje mi się, że mają ok 16cm, ale i tak jestem niesamowicie dumna z tego, że to w ogóle wykwitło. Co prawda, nie wiem, w jakim stanie są teraz, ale napewno sprawdzę to jutro.
Kompletnie nie znam się na słonecznikach. To normalne, że kwitną na jesieni? Wydawało mi się, że są to typowo letnie kwiaty. Zawsze kupowałam je ojcu.
A jeśli już mowa o jesieni...
Kalendarzowa rozpoczyna się tak narawdę 23 września. Właściwie, to już całkiem niedługo.
Ta pora roku kojarzy mi się głównie z moim małym świętem. Wizyta w sklepie tylko uzmysłowiła mi, że Halloween jest tuż tuż.
Uwielbiam dynię. Co prawda, prócz pestek, nigdy jej nie jadłam. W tym roku mam zamiar to zmienić. Na planowanej liście napewno znajdzie się ciasto dyniowe i placek. Jako wierna fanka serii o Harrym Potterze przymierzam się również do soku dyniowego. Kucharka ze mnie marna, ale jestem dobrych myśli.
Po kuchennych wojażach nie mam zamiaru rzecz jasna niczego marnować. Dyniowe lampiony są nieodłącznym elementem Halloween i tego też zamierzam się trzymać.
Na samą myśl o 31 października przechodzą mnie ciarki. To jeszcze ponad miesiąc, a chciałabym już, teraz, natychmiast. Przebieranki, straszenie po nocy, wyjścia na miasto, przepyszne jedzenie i oglądanie horrorów wśród znajomych. To jest to, co wiedźmy lubią najbardziej.
do zobaczenia,
norusze.


Dynie sa cudowne :D wczoraj widzialam na jakiejs wystawie takie malutkie, mniejsze od dloni, w koszyczku z jakichs galezi... wygladalo to mega klimatycznie :D
OdpowiedzUsuńWłaśnie za to je uwielbiam! Dynie są mega klimatyczne, niezależnie od tego, jaki gatunek trzymamy w dłoni. No i pasują do wielu rzeczy :3
UsuńHahahaha "potrafie nawet kaktusa zabić" :D Świetnie piszesz i świetnie dodajesz humor do wpisów ;) obserwuje oczywiście!
OdpowiedzUsuń[ice maiden]
Oh, dziękuję bardzo za te miłe słowa ♥
UsuńWidzę, że z roślinami mamy podobnie :P moja mama jest typową ogrodniczką, a ja za kwiatkami nie przepadam, jeśli już to jakieś rośliny typu maliny itd. Żebym mogła je później zjeść <3 hahah :3
OdpowiedzUsuńSometimes my-klik!
Dokładnie tak! Takie rośliny są najlepsze. No bo i jaki pożytek jest z krzaka, którego zjeść nie można? :D
UsuńMyślę, że gdybym miała w domu kogoś, kto lubi się w ziemi babrać, chciałabym, by zasadził mi dynie :3
Śliczna zdjęcia *.*
OdpowiedzUsuńMój Blog - klik!
Bardzo dziękuję :3
UsuńCiekawy wygląd bloga. Też jestem fanką Harry`ego Pottera, niedawno zaczęłam odświeżać sobie tę serię.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: http://milionmyslianika.blogspot.com/
Chyba też powinnam odświeżyć sobie serię.
UsuńŚwietny post ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam na nowy post u mnie:
zubrzycanka.blogspot.com
No niestety, szkoła i praca zawsze zabierały dużo czasu i nadal będą, trzeba się dobrze zorganizować, choć po całym dniu nauki czasem ma się po prostu dość :)
OdpowiedzUsuńMój blog - klik
Oj tak, ostatni tydzień bardzo dał mi się we znaki. Ostatnio nawet, kładąc się "na chwilkę" przespałam dziesięć godzin :D
UsuńŚwietny post
OdpowiedzUsuńhttp://m-grabowska.blogspot.com/
Dynie są mega!!!
OdpowiedzUsuńhttp://sk-artist.blogspot.com
Najlepsze!
UsuńWłasnoręcznie wychodowana roślinka potrafi podnieść na duchu ;).
OdpowiedzUsuńJesteś mega pozytywną osobą :D.
Zawsze chciałam spróbować ciasta dyniowego ale nie umiem zrobić ://. Może w tym roku ;p.
+obserwuję ;)
No właśnie ja też zawsze chciałam i nigdy mi się to nie udawało. Napewno spróbuję w tym roku, tym bardziej, że Halloween zbliża się wielkimi krokami ;)
UsuńBardzo dziękuję za miłe słowa ;D
Ten słonecznik wygląda świetnie. Nawet lepiej, że jest mały, bo jest taki słodki :)
OdpowiedzUsuńBrzydki Ptak